ŚWIĄTECZNE PRZYGOTOWYWANIA
Wczesny ranek w domu państwa Kowalskich. Przygotowania do świąt wielkanocnych trwają pełną parą. Radosna, charyzmatyczna, wszędobylska Zuzia z wielkim entuzjazmem pomaga rodzicom w przygotowaniach do świątecznej kolacji. W eterze unosi się radosna, magiczna atmosfera i woń tradycyjnych, wielkanocnych potraw. W ferworze przedświątecznych przygotowań rodzice dziewczynki stracili poczucie czasu. Zapomnieli, że ich córeczka już od przeszło dwóch godzin powinna smacznie spać twardym snem. W pewnym momencie tata Zuzi spojrzał na zegarek.
— Już północ, pora spać, skarbie — powiedział po chwili z konsternacją.
Po czym odprowadził dziewczynkę do pokoju. Gdy Zuzia wpełzła pod pierzynę, tata na odchodne rzekł do niej:
— Niech zając wielkanocny obdarzy Cię spokojnym snem, córeczko.
Wypowiadając te słowa, nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo były prorocze i że mroczny zając przewróci spokojne życie jego córki do góry nogami.
Wyczerpana dziewczynka ekscytującym, pracowitym dniem zasnęła w mgnieniu oka.
PRZEPOWIEDNIA MROCZNEGO ZAJĄCA
Nagle Zuzia wyrwała się ze snu. Sennymi powiekami rozejrzała się po pokoju. W pewnym momencie ujrzała przed sobą wielką, przeraźliwą postać zająca. Z niedowierzaniem przetarła oczy z nadzieją, że przerażająca, tajemnicza istota zniknie. Tak się jednak nie stało. Przerażający, czarny, olbrzymi stwór nadal znajdował się w jej pokoju. Przenikliwym, krwawym spojrzeniem wpatrywał się złowrogo w dziewczynkę. W jednej z łap dzierżył pradawny kostur, a w drugiej tajemniczą, mroczną pisankę.
Przerażona Zuzia chciała wezwać pomoc, jednak owładnięta lękiem nie mogła wydobyć z siebie ani słowa. Tajemniczy przybysz sześciokrotnie stuknął kosturem w podłogę.
Po każdym z uderzeń pojawiał się fragment pieczęci. Po odprawieniu tej części rytuału bezszelestnym krokiem zbliżył się do Zuzi.
Dziewczynka zauważyła, że z jego krwawych, złowrogich ślepiów sączyły się czerwone strużki. Zamyślił się przez moment, po czym z wnętrza pisanki wyciągnął prastarą, rytualną igłę. Wbił ją w palec dziewczynki jak w mgłę utkaną z czarno-czerwonej włóczki. Następnie umieścił sześć kropli jej krwi na tajemniczym symbolu.
Wówczas wszystko wokół zaczęło wirować, a w głowie Zuzi rozbrzmiały słowa prastarej, magicznej przepowiedni. Przeplatały się one z krwawymi, brutalnymi obrazami. Były one tak ponure, że doprowadziłyby do obłąkania niejednego najtwardszego dorosłego, a mierzenie się z tym ciężarem przypadło małej dziewczynce.
KOLACJA WIELKANOCNA
Godzina 18.18.
Wszyscy goście siedzą przy suto zastawionym stole, spożywając wielkanocne potrawy. Wszyscy z wyjątkiem Zuzi, która przepycha z posępną, melancholijną miną zawartość talerza.
— Wszystko w porządku, córeczko? — spytała mama z zaniepokojeniem.
— Tak, mamusiu — odparła szeptem dziewczynka.
Kobieta wiedziała, że coś jest nie tak, bowiem Zuzia wyróżniała się niewyobrażalnymi pokładami energii i charyzmy, a teraz? Siedziała jak przerażony pluszowy króliczek pod kolczastą marchewką.
W pewnym momencie spojrzenie dziewczynki spoczęło na apetycznie pachnącym zajęczym udku. Wówczas pobladła niczym przestraszony pergamin.
— Na pewno, skarbie? — spytała ponownie mama, dostrzegłszy przerażenie na twarzy córki.
— Tak, mamusiu — odparła dziewczynka spokojnie, wpatrując się beznamiętnym wzrokiem w marchewkę znajdującą się obok zajęczego udka.
Jednak wyraz jej twarzy mówił zupełnie co innego.
— Dobrze — odparła kobieta, nie chcąc psuć świątecznego nastroju.
Wiedziała jednak, że córka coś przed nią ukrywa. Po chwili niezręcznego milczenia nabiła kawałek marchewki na widelec. Gdy wsadziła go do ust, w jej głowie rozbrzmiały słowa mrocznej przepowiedni. Wraz z nimi przed oczami Zuzi pojawiły się krwawe, brutalne wizje — te same, co w nocy, gdy nawiedził ją zając. Dziewczynka próbowała z nimi walczyć, jednak przejęły one nad nią kontrolę.
— Zając. Przeklęty, mroczny zając! — zaczęła wrzeszczeć, zanosząc się histerycznym płaczem niczym opętana.
— Zuziu, słońce, co się dzieje? — spytała mama, łagodnie próbując ją uspokoić.
Jednak jakiekolwiek próby nie przynosiły żadnego rezultatu. Stan dziewczynki pogarszał się z każdą sekundą.
Tata Zuzi, z natury spokojny i opanowany mężczyzna, poczuł się jak przerażone dziecko spoliczkowane przez zająca wielką, pluszową marchewką.
Chciał uspokoić córkę, jednak nie mógł wydobyć z siebie ani słowa. Jednak język niczym zahipnotyzowany odmówił mu posłuszeństwa.
Nagle Zuza zamilkła. Spojrzała na rodziców beznamiętnym spojrzeniem. Ogarnięta drgawkami, niczym struna szarpana przez Filipa, osunęła się na podłogę.
Mamrocząc niewyraźnie:
— Zając… przeklęty, mroczny zając…
— Ups, kłaczek — powiedziała z figlarnym uśmiechem Jokera, po czym zwymiotowała czarnym puchem, a Filip wyciągnął po nią swoje zajęcze łapki.
HOTEL PODŚWIADOMOŚĆ
Po odzyskaniu przytomności Zuzia rozejrzała się dookoła. Zauważyła, że nie znajduje się w swoim przytulnym pokoju, a w nieznanym miejscu.
Unosiła się w nim mroczna, przygnębiająca aura.
— Mamusiu, tatusiu, co to za miejsce? — spytała rodziców z przestrachem.
Zmieszani rodzice w milczeniu wymienili się spojrzeniami. Nie wiedzieli, jak jej to wyjaśnić i jak zareaguje na tę wiadomość, że właśnie znajduje się w Hotelu Podświadomość.
Jednak na całe szczęście do pokoju, w którym znajdowała się Zuzia, wszedł uśmiechnięty starszy mężczyzna w stroju szalonego naukowca. Spojrzał na nią i rzekł:
— Pora opuścić jaskinię naprawy umysłu. Wychodzisz do domu, moja panno.
Po opuszczeniu Hotelu Podświadomość dziewczynka z uśmiechem na twarzy wsiadła do samochodu, jednak ku jej zaskoczeniu auto ruszyło w nieznanym kierunku.
Zrozpaczona Zuzia, zauważywszy, że nie jedzie do domu, zaczęła przeraźliwie krzyczeć. Jej wrzask był tak donośny, że wyrwał ze snu rodziców śpiących w pokoju obok. Gdy go usłyszeli, pobiegli sprawdzić, co się dzieje.
Weszli do pokoju córki i zastali przerażający widok. Dziewczynka siedziała z zamkniętymi oczyma, zanosząc się histerycznym płaczem.
Gdy udało im się ją uspokoić, dziewczynka z obłędem w oczach zapytała:
— Jaki dziś mam dzień?
— Dziś Wielkanoc, córeczko — odpowiedzieli rodzice zgodnym chórem.
Dziewczynka opowiedziała rodzicom swoją nocną, mroczną, tajemniczą przygodę, a oni słuchali z zaciekawieniem i niedowierzaniem.
